niedziela, 22 sierpnia 2010
toksyczne związki rodzaju męskiego - maria papathanasopulu

toksycznekolejna pozycja z grecją w tle, chociaż nie do końca, bo tego greckiego tła nie było zbyt wiele, a nawet wcale, poza wymienioną nazwą ateny w około pięciu miejscach. zostawmy tło, a skupmy się na historii.

czy może być dziwniejsza sytuacja? lokatorami wdowca są homoseksualista i facet, któy do niedawna mieszkał po drugiej stronie ulicy, ale niespodziewanie zaczął dzielić pokój z najlepszą przyjaciółką homoseksualisty, która jednakże czuje sympatię do wdowca, który z kolei jest w niej skrycie zakochany, ale udaje obojętność i woli katować się podsłuchiwaniem miłosnych westchnień dochodzących z pokoju sąsiadującego bez mała z jego własną sypialnią. brakuje tylko węża boa - dla efektów specjalnych.

to i tak nie wszystkie perypetie w tej książce. jak zaczynałam czytać, pomyślałam, że to świetna historia. narracja bez zarzutu, opisy postaci cudowne. autorka płynnie kołysze się wokół każdego z bohaterów i wnika w ich myśli, dialogi i zachowania. w połowie miałam kryzys, a im bliżej końca tym trochę gorzej. zakończenie też takie nijakie, z jednej strony przewidywalne, a z drugiej mało realne i pełne stereotypów. hm, polecam początek, bo czyta się świetnie, a póki co bohaterowie tak nie męczą.

ocena: 3,5/6.

piątek, 20 sierpnia 2010
niebezpieczne związki kulinarne - andreas staikos

zwiazkiuwaga: to jest romans. romansidło nawet. okładka mówi sama za siebie i wcale nie kłamie, a na książkę trafiłam szukając przed wyjazdem pozycji, których akcja dzieje się w grecji. w tym wypadku skusiły mnie pyszne greckie potrawy na końcu każdego minirozdziału: nadziewane bakłażany, pomidory, grillowane cukinie, gołąbki z liści winogron, mmm. wspominam i pragnę i oczywiście czytam, a raczej przeczytałam w jedno popołudnie, bo to książeczka króciutka i szybko przelatuje przez palce.

dimitris i damokles są zakochani w pięknej, wyrachowanej nanie, która każdego zwodzi na ten sam sposób i każe (dla nich to raczej przyjemność) im gotować dla siebie pyszne dania kuchni greckiej. początkowo mężczyźni o sobie nic nie wiedzą, ale gdy okazuje się, że są sąsiadami, a nana jednego wieczoru jest u dimitrisa, by następny spędzić u damoklesa i tak na zmianę, prawda musi wyjść na jaw. w tle czuć aromat wykwintnych dań, których gotowania podejmują się mężczyźni, by zadowolić swoją(?) kobietę. nana jednak ma dla nich niespodziankę.

najbardziej z całej historii podobały mi się, a nawet smakowały mi przygotowane dania. zakochałam się w greckim jedzeniu. książeczka natomiast zabawna, dialogi przerysowane, postaci również. to jednak trochę za mało. raczej nie będę długo pamiętać tej historii, ale potrawy na pewno sobie gdzieś zapiszę.

ocena: 3/6.

czwartek, 15 lipca 2010
powieść dla kobiet - michal viewegh

powiescpowieść dla kobiet została później wydana pod tytułem mężczyzna idealny, na podstawie której to film oglądałam co najmniej trzy razy, a mimo to do samego końca nie zdawałam sobie sprawy, że to ta sama historia. może dlatego, że na tyle wciągnęła mnie ta pozycja, że nie skupiałam się na niczym innym niż na samych czytanych przez moje oczy literkach. dopiero na koniec przyszło olśnienie! i dobrze, że tak, bo tak naprawdę nie lubię czytać po wcześniejszym obejrzeniu filmu. kolejność 'najpierw książka- później film' powinna być zdecydowanie zachowana w moim wypadku.

- pytanie brzmi: co pana zdaniem robię w ostatnich dniach? - wypaliłam bez zastanowienia, aż sama się przestraszyłam tych słów.
- stara się pani we mnie znaleźć środek na trawienie, który pomoże pani lepiej strawić tego przystojnego półgłówka - odpowiedział bezlitośnie.
wymierzyłam mu policzek, a potem go pocałowałam. do odjazdu powtórzyliśmy podobną scenę jeszcze dwa razy.

w tych zdaniach jest zawarta kwintesencja całej historii. laura i jej romanse stanowią trzon opowieści. każdy kolejny mężczyzna jest lekarstwem na rutynę, która wkrada się do każdego związku i ujawnia skrywane wcześniej śmierdzące całe lato skarpetki, codziennie dyskretne pijaństwo czy powtarzane do znudzenia te same teksty (:)). i jak tu znaleźć idealnego mężczyznę, gdy samym nam kobietom daleko do ideału. kompromis nieunikniony. błędy również.

śmieszy mnie podejście matki laury (i dystansu samego viewegha?) do czechów, których uważa za zakompleksionych słabeuszy, domowych tyranów, wulgarnych prymitywów bądź beznadziejnych gburów, dlatego swojego idealnego mężczyzny szuka poza granicami kraju, a najlepiej czuje się w chmurach, podróżując samolotem, oderwana od rzeczywistości. może i w tym szaleństwie jest metoda, a może i nie.

ups, nie wspomniałam ani słowa o oliverze. zachęcam do przekonania się na własne oczy, ile zamieszania wprowadził ten czterdziestolatek w życie młodej laury.

ocena: 5/6.

niedziela, 23 sierpnia 2009
tak wyszło - amelie nothomb

tak wyszłopo przeczytaniu dziennika jaskółki i ani z widzenia, ani ze słyszenia, gotowa byłam twierdzić, że amelie nothomb jest mistrzem krótkiej powieści. ba, że nawet staje się moją ulubioną pisarką.

tak wyszło, że jej nowa powieść wcale a wcale nie wpisała się w moje gusta. może to wypadek przy pracy, zdarza się, a może po prostu moja głowa nie była chętna na tego typu opowieść.

ciężko mi opisać tę książkę, co świadczy o tym, że nie bardzo ją zapamiętałam. pewien mężczyzna umiera w domu drugiego mężczyzny i ten drugi przejmuje jego tożsamość z tej racji, iż wydaje mu się, że jest on do niego bardzo podobny.

przepraszam za takie uproszczenie, ale naprawdę to nie było to, czego się spodziewałam. zapewne sięgnę po jej wcześniejsze powieści, by się przekonać, że tak wyszło jest wyjątkiem potwierdzającym regułę, a amelie nothomb jest świadomą, dojrzałą, przyciągającą słowem pisarką.

ocena: 2/6.

poniedziałek, 03 sierpnia 2009
kwiaty od artiego - bridget asher

kwiaty od artiegoostatnio nadwyrężyłam oczy i czytanie zostało zepchnięte na dalszy plan, zatem chciałam podzielić się książką, którą czytałam jakiś czas temu.

kwiaty od artiego to historia kobiety zdradzanej przez męża, która musi stawić czoło umierającemu mężczyźnie i postanawia przywołać do porządku jego wszystkie kochanki, by razem z nią pełniły ostatnią służbę przy jego łóżku. pomysł dość szalony. wpadł do głowy po kilku kieliszkach alkoholu, więc nie ma się co dziwić. chociaż realizacja planu wydawała się ciężkim przeżyciem, to jednak ostatecznie przyniosła ulgę i oczyszczenie.

asher pisze w sposób łatwy i przyjemny. to damskie czytadło, przepełnione w większości dialogami, jest idealne na jeden wieczór, może dwa. przeważnie wybieram książki, które burzą porządek mojej głowy, a ta po prostu ją rozluźniła. właśnie tego oczekiwałam po przeczytaniu i się nie zawiodłam.

ocena: 4/6.

Zakładki:
ślady istnienia
też czytają
Przeczytane 2009
Przeczytane 2010