poniedziałek, 09 listopada 2009
człowiek bez ojczyzny - kurt vonnegut

czlowiekto był dobry strzał, żeby szare jesienne dni powierzyć kurtowi vonnegutowi i jego wspomnieniom, gdzie ironia nieustannie przeplata się z komizmem, a wszystko to okraszone jest trafnymi spostrzeżeniami.

kurt wcale nie chce i niepotrzebuje być poważny ani moralizatorski. przekonuje, że jesteśmy tu na ziemi po to, żeby zbijać bąki i nie dajmy sobie wmówić czegoś innego. podoba mi się również jego stwierdzenie, mówiące o tym, że dzięki kreatywności ewolucji mamy żyrafy.

najbardziej rozbawił mnie jednak rozdział piąty, dotyczący relacji pomiedzy mężczyzną a kobietą, który zaczyna się tak:

"no dobra, zabawmy się trochę. porozmawiajmy o seksie. porozmawiajmy o kobietach. freud powiedział, że nie wie, czego pragną kobiety. ja wiem, czego pragną kobiety. one pragną mieć masę ludzi, z którymi mogą pogadać. o czym chcą gadać? chcą gadać o wszystkim. czego pragną mężczyźni? pragną mieć dużo kumpli i aby ludzie się na nich tak bardzo nie wściekali. dlaczego dziś tak wiele osób się rozwodzi? ponieważ większość z nas już nie ma wielopokoleniowych rodzin. kiedyś było tak, że jak kobieta i mężczyzna brali ślub, panna młoda zyskiwała mnóstwo ludzi do pogadania o wszystkim. pan młody zyskiwał mnostwo kumpli do opowiadania kretyńskich dowcipów(...)."

to nie jest zwyczajna powieść, to po prostu kurt vonnegut we własnej osobie.

ocena: 5,5/6.

czwartek, 29 października 2009
zaplecze - marta syrwid

zapleczezacznijmy od tego, że bardzo lubię serię z miotłą, do której należą książki napisane tylko i wyłącznie przez kobiety. poruszane w nich tematy dotyczą często spraw trudnych, zawikłanych relacji międzyludzkich, jak i stosunku do samego siebie. tym razem chodzi przede wszystkim o to ostatnie, a problemem, który krąży wokół bohaterki jest anoreksja - choroba duszy - jak o niej pisze marta syrwid.

klara chciałaby być manekinem. nie czuć, nie myśleć, nie jeść. być oglądaną, podziwianą, a przede wszystkim kochaną. wewnątrz jej osoby kłębią się myśli pochłonięte przez jedzenie. to jedyna rzecz, którą jest w stanie kontrolować i która daje jej jakąkolwiek siłę. wątłą, ale siłę.

poetycki język to główna zaleta tej książki. temat dość oklepany, ale właśnie dzięki tej poetyzacji książka nabiera wartości i chyba tylko dlatego po nią sięgnęłam.

ocena: 3,5/6.

czwartek, 22 października 2009
ostatnie dni - joyce carol oates

ostatnie dnipani oates siedziała mi w głowie od dłuższego czasu. ostatnio nadarzyła się okazja, by dostać jej książki, zatem postanowiłam zacząć od opowiadań. tak na pierwszy ogień. krótkie formy, powinno być nieźle, zwłaszcza, że na czwartej stronie okładki wydawca pisze o pani -  w y b i t n a.

wybitnie to mi się tego nie czytało, zdecydowanie. co dwie minuty odkładałam książkę i próbowałam ukryć ziewanie i to wcale nie dlatego, że działo się to na porannym wykładzie.

nie mam prawa oceniać twórczości pani oates na podstawie jednego zbioru opowiadań. końcówka książki trochę otworzyła moje zamglone oczy, jednak to trochę za mało, by móc wypowiadać się o całości pozytywnie.

jak dobrze, że należę do tych naiwniaków, co dają drugie szanse, zatem to nie są moje ostatnie dni z panią oates, jednakże będę ostrożna przy następnym wyborze.

ocena: 2/6.

poniedziałek, 19 października 2009
złoty notes - doris lessing

złoty notesuniwersalność złotego notesu polega na tym, że jednocześnie i analogicznie kryzys osobowościowy może stać się kryzysem ideologicznym, politycznym, światopoglądowym.

powieść osadzona w czasach emancypacji kobiet spowodowała, że stała się ona hymnem feministek. jednak jak przekonuje autorka - nie było to jej głównym celem. doris lessing oznajmia we wstępie, że pisanie tak ją pochłonęło, że nie myślała o tym, jak zostanie odebrana ta książka. jest w niej wiele kobiecych emocji, jednak nie jest to traktat o wojnie płci, jak ją początkowo odebrano.

główną bohaterką jest anna, kobieta dojrzała, niezależna finansowo, świadoma swojej kobiecości i seksualności. najbardziej osobiste wydają się być jej spotkania i rozmowy z przyjaciółką molly. praktycznie połowę książki pokreśliłam na czerwono z uwagi na trafne komentarze i osądy. pomiędzy tymi częściami, zatytułowanymi kobiety wolne, znajdują się notesy. autorka użyła w nich wiele konwencji literackich, dzięki czemu ukazane zostało całe spektrum emocji i zdarzeń. struktura książki świadczy o tym, że nie należy niczego szufladkować ani oddzielać.

autorka jest świadoma swojej wielowątkowości, swojej skomplikowanej osobowości, która nie ogranicza się do jednego spojrzenia na rzeczywistość, lecz mnoży ją, rozkłada na części pierwsze, rozrzuca po podłodze i nieustannie próbuje się pozbierać. dzięki temu poczułam się oswojona.

ocena: 5/6.

poniedziałek, 12 października 2009
słownik imion własnych - z pokorą i uniżeniem - amelie nothomb

slownik imion wlasnychz pokora i unizeniemsłownik imion własnych i z pokorą i uniżeniem - to dwie pociągowe lekturki. polecam obydwie, aczkolwiek bardziej interesująca wydaje się być ta druga.

z pokorą i uniżeniem opowiada historię belgijki (amelie), której po licznych staraniach udaje się zdobyć pracę w uwielbianej przez autorkę japonii. to, co spotyka kobietę w korporacji, wydaje się być czyimś pijanym snem. jej przełożeni mają ściśle określone zasady i kurczowo się ich trzymają, nie pozwalając wychylić się nikomu z szeregu. młoda europejka musi stawić czoło przedziwnym poleceniom i nieszczerym współpracownikom.

słownik imion własnych jest natomiast opowieścią o wyjątkowej dziewczynce o imieniu plectrude(!), której rodzice nie żyją (matka zabiła ojca, a następnie popełniła samobójstwo), a  zajmuję się nią ciotka, wpatrzona w plectrude jak w obrazek. fascynacja początkowo przynosi dziewczynce wiarę w siebie, potrzebnej małej tancerce, a jednocześnie i nieukowi, jednak ostatecznie doprowadza do tragedii. nieświadoma rodzinnej przeszłości, dziewczynka powoli odkrywa, kim jest i jakie ma zadanie do spełnienia.

styl pisarski amelie nothomb mnie osobiście bardzo odpowiada. jest lekko, dowcipnie i niebanalnie. może przesadziłam z tą lekkością, jednak mam wrażenie, że jako jedna z nielicznych potrafi ona pisać o tragediach w sposób, który nie przeciąża głowy.

ocena: słownik... 3,5/6. z pokorą... 4,5/6.

wtorek, 22 września 2009
kochałem ją - anna gavalda

kochałem jajej powieści są zdecydowanie filmowe. zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak i czas, który poświeca się książce - filmowe półtorej godziny. akurat na wieczór.

najpierw zrealizowano film na podstawie powieści gavaldy po prostu razem, teraz kochałem ją. widziałam tylko ten pierwszy i całkiem mi się podobał. po francusku, czyli przyjemnie, do tego się przyzwyczaiłam.

praktycznie cała powieść kręci się wokół kilku rozmów pomiędzy opuszczoną przez męża cloe a jej teściem pierre'em, który jako jedyny potrafi zrozumieć całą sytuację (ciekawe dlaczego...) i wspiera kobietę w tych trudnych chwilach.

ma to sens, zwłaszcza, gdy syn popełnia te same błędy co ojciec, a jednak jest od niego bardziej odważny i jeszcze bardziej szczery. dopiero po latach można stwierdzić, jakiej wartości to były błędy i czy tak do końca błędami były.

gavalda pokazuje, że każdy pracuje na swój czysty (bądź nie) rachunek sumienia, a wcale nie istnieją tylko kolory: czarny i biały.

ocena: 4/6.

niedziela, 13 września 2009
do przeczytania:

takiego płodnego w książki tygodnia jeszcze nie było. może poza zeszłymi wakacjami, gdy pracowałam w księgarni i sprowadziłam do domu tłumy autorów i ich dzieł, nie mówiąc o tych przeczytanych na miejscu. to był magiczny czas. i pewnie jeszcze będzie nie raz, mimo wszystko.

postsecret

w każdym razie oto stosik na najbliższe dni.

wreszcie odważyłam się na książkę doris lessing. złoty notes ponoć jest najważniejszy. pamiętam, że rok temu dobrze sprzedawała nam się jej książkach o kotach, jednak nie przepadam za tymi zwierzętami, więc może dlatego mnie 'odrzuciło'.

stosik1

dwie krótkie opowiastki amelie nothomb. jak już pisałam, ciekawi mnie bardzo ta pisarka i jej głowa. pomimo ostatniego faila z tak wyszło, jestem nadal zainteresowana zgłębianiem jej krótkich powiastek.

jeden kurt vonnegut ze zbiorem autobiograficznych wspomnień oraz jeden edward stachura z dotąd niepublikowanymi utworami pisanymi prozą.

z kolei anna piwkowska to poetka, której tomik znalazłam kiedyś w liceum w poczekalni do lekarza(!) i postanowiłam pożyczyć na dłużej. teraz trafiłam przypadkiem na kolejne jej dzieło - w formie krótkich historyjek.

mario puzo z dziesiątą aleją i książka o rolling stones'ach to prezent, więc pewnie ominę te czytanki.

wszystko czego potrzebujesz to ewidentnie chwyt tytułowy, który mnie skusił do zakupu. zupełnie nie wiem, kto to ten kennedy (nie, to nie tamten!), więc zobaczymy.

+ jonathan safran foer, który nie załapał się na zdjęcie, ale długo czekałam, by zdobyć książkę strasznie głośno, niesamowicie blisko.

i na koniec perełka: autonauci z kosmostrady - dziennik z podróży, w której uczestniczył julio cortazar i jego żona carol dunlop.

cortazar

piątek, 11 września 2009
pierwsza miłość - francine prose

pierwsza miloscmiałam obawy, gdy zaczynałam czytać tę książkę. temat wydawał się za ciężki, a przecież są wakacje, czas relaksu. dajmy się ponieść lekkiej i przyjemniej literaturze - powinno brzmieć moje motto na ten okres. jednak zbyt głośno nie brzmiało, skoro sięgnęłam głębiej.

pierwsza miłość (nie ma to nic wspólnego z tym serialem!) to opowieść o dojrzewaniu, o próbie zrozumienia rzeczy, z którymi nie radzą sobie ludzie dorośli, a jak ma sobie poradzić z nimi mała dziewczynka.

historię tą poznajemy z punktu widzenia nico, której umiera starsza siostra. dziewczynka musi zmierzyć się z bólem po stracie jedynej i ukochanej siostry. sama musi dojść do pewnych prawd, którymi rządzi się ludzkie istnienie, odkryć swoje pragnienia, przestać być nieudaną kopią siostry, a zacząć wreszcie żyć własnym życiem. jej rodzice nie wiedzą, jak sobie nawzajem pomóc, wolą unikać tematu. oparciem okazuje się osoba aarona - chłopaka zmarłej siostry. jednak i ta relacja wydaje się być podszyta jakimś fałszem i udawaniem. każdy szuka odpowiedniego sposobu na życie "po". gorzej, gdy taki nie istnieje, a jedynym lekarstwem wydaje się być pogodzenie siebie z losem.

nikt nie chce jednak słuchać banałów, więc na tym poprzestanę i pozwolę innym przeżyć tę historię. ja ją przeżyłam, jednym tchem.

ocena: 5,5/6.

środa, 09 września 2009
szczęśliwe dni - laurent graff

szczeslwie dniantoine jest 'oczarowany' życiem na tyle, że postanawia w wieku osiemnastu lat wykupić sobie miejsce na cmentarzu, wybrać nagrobek, a zwłaszcza epitafium, które początkowo brzmi:

"o, boskie zadki, idące obok tej tablicy, muśnijcie zimny marmut choć skrawkiem spódnicy. o, cudowne księżyce mojej wiecznej nocy, z tego miejsca podglądam wasze jasne krocza."

także tak. to cały antoine. nie zamierza się zabijać, po prostu zaoszczędzone pieniądze postanawia dobrze zainwestować. a co jest bardziej pewnego od śmierci?

mężczyzna mieszka w domu spokojnej starości o wdzięcznej nazwie 'szczęśliwe dni' i prowadzi spokojne, pełne obserwacji życie nieprzeciętnego trzydziestopięciolatka. na nic nie czeka, niczego nie wymaga, a jednak wydaje się być usatysfakcjonowany. krótko i na temat.

czarny humor, grom wnikliwych (tych bardziej i tych mniej!) obesrwacji + nieuniknione potakiwanie głową na to, co pisze autor - laurent graff - określony jako samotnik i outsider. to chyba mój ulubiony typ mężczyzn, nie tylko pisarzy.

ocena: 4,5/6.

czwartek, 03 września 2009
prawie doskonała - marina mayoral

prawie doskonałata kobieta jest genialna. czyż nie mogłabym skończyć pisać właśnie na tym jednym zdaniu? mogłabym, ale tego nie zrobię, gdyż jest we mnie parę słów, potwierdzających pierwszą myśl.

prawie doskonała to psychologiczna powieść kryminalna, której głównym celem jest odzyskanie przez matkę syna. traci go praktycznie przez cały okres dorastania dziecka, jednak głównym powodem jego odwrócenia się od matki jest oskarżenie jej o zabójstwo ojca. w narracji pierwszosobowej główna bohaterka opowiada historię swojej relacji z mężem, od którego odeszła; z synami, z którymi ma niełatwy kontakt. w poszczególnych historiach przyznaje się do błędów z przesżłości, jednak broni swojej osoby kierowaniem się miłością, zarówno do męża, jak i do synów.

kończyłam tę powieść z gęsią skórką na rękach.

ocena: 5,5/6.

Zakładki:
ślady istnienia
też czytają
Przeczytane 2009
Przeczytane 2010