czwartek, 04 marca 2010
prowadź swój pług przez kości umarłych - olga tokarczuk

plugjanina duszejko nie lubi, jak się do niej zwraca po imieniu. uwielbia za to astrologię i pała wielką miłością do zwierząt. do szczęście potrzebne są jej daty urodzenia napotkanych osób, żeby mogła przewidzieć bądź wyłumaczyć, dlaczego czyjeś życie (albo i śmierć) było takie, a nie inne. większość osób uważa janinę duszejko za wariatkę, której na starość jedynym zajęciem jest stawianie horoskopów i stawaniem w obronie zwierząt.

wbrew pozorom pani duszejko nie jest samotna. co piątek odwiedza ją były uczeń dyzio, z którym wspólnie tłumaczy williama blake'a. w sąsiedztwie mieszka matoga, który jest zamkniętym w sobie, ale poczciwym człowiekiem. w mieście natomiast najbliższą koleżanką bohaterki jest dobra nowina - kobieta pracująca w lumpeksie. wszyscy troje (+nowo poznany mężczyzna - boros - miłośnik chrząszczy) dzielnie troszczą się o panią duszejko. początkowo nie wydaje się, żeby potrzebowała ona pomocy. gdy w dolinie dochodzi do kilku nieprzypadkowych zbrodni, nasza bohaterka twierdzi, że to zemsta zwierząt. niedorzeczne? a jednak po części prawdziwe. ale ciiii... już więcej nic nie powiem, inaczej musiałabym zdradzić, jak skończyła się książka.

moralny kryminał, hm. tak, jestem na tak, pani tokarczuk!

ocena: 5/6.

wtorek, 02 marca 2010
pytanie - odpowiedź

zostałam wywołana do odpowiedzi przez izusr, zatem odpowiadam na zadane przez nią pytania:

1. Jakie jest główne źródło Twoich książek? Czy są to prezenty od rodziny/znajomych czy też sama je sobie kupujesz? A jeśli sama to co preferujesz: księgarnie internetowe, stacjonarne, antykwariaty, allegro? A może nie kupujesz książek, a wymieniasz tylko te które już przeczytałaś, a wiesz, że do nich nie wrócisz?

najczęściej książki kupuję dla siebie sama. z reguły są to przemyślane wybory, chociaż zdarza mi się zabierać przypadkowe książki do domu. mam swoją ulubioną księgarnię internetową, jednak najczęściej kupuję w księgarniach koło mojego mieszkania, zwłaszcza że niedaleko mam tanią książkę.

2. Czy często bierzesz udział w konkursach książkowych organizowanych przez wydawnictwa lub innych blogowiczów? Jeśli tak to czy zgłaszasz się do wszystkich jak leci, czy też może tylko do tych gdzie do wygrania jest książka, którą chciałaś mieć już wcześniej?

wygrałam do tej pory jedną książkę w jedynym konkursie książkowym, w którym brałam udział. nie mam więc zbyt wielkiego doświadczenia w tym kierunku.

3. Co sprawiło ze w ogóle zaczęłaś pisać o przeczytanych przez siebie książkach?

szukałam serwisu, który pozwoliłby mi uporządkować swoją biblioteczkę, żebym widziała czarno na białym co czytam, ile czytam i jak czytam. niestety, żaden serwis w pełni nie spełniał moich oczekiwań, więc postanowiłam sama zacząć o tym pisać i jestem z tego bardzo zadowolona.

 

czwartek, 18 lutego 2010
stosik i inne historie

stosik

staram się nadrabiać stracony czas i czytać, czytać, czytać. większość książek z dzisiejszego stosiku kupiłam sobie w nagrodę za wygraną sesję. na jacka dehnela polowałam już od dawna i wreszcie udało mi się kupić jego dwie książki: lalę i balzakiana w bardzo przystępnej cenie. kolejne dwie pozycje to król kłania się i zabija oraz człowiek jest tylko bażantem na tym świecie autorstwa herty muller. po sercątku nabrałam ochoty na więcej, chociaż chwilowo głowa potrzebuje trochę lżejszej literatury. w pierwszej kolejności zamierzam przeczytać prowadź swój pług przez kości umarłych olgi tokarczuk. jestem bardzo ciekawa tej pozycji i czuję, że się nie zawiodę. ostatnie dwie powieści trafiły w moje ręce przypadkowo i z racji niskiej ceny zabrałam je do domu. są to: szklany zamek jeannette walls oraz zwyczajne życie lydie salvayre.

filmy

w dzisiejszym wpisie swoją premierę mają również filmy. znalazłam na półce trójpak filmowy o wdzięcznym motywie przewodnim: miejsca, gdzie życie ma smak. nie mogłam się oprzeć, zwłaszcza, że każdy z tych trzech filmów jest wart uwagi i obejrzenia. + na deser once - tego filmu chyba nie trzeba przedstawiać.

poniedziałek, 15 lutego 2010
dlaczego kochamy kobiety - mircea cărtărescu

dlaczegoprzyjemna literatura to jest to, czego w ostatnim czasie mi potrzeba, a mircea cărtărescu ze swoimi felietonami idealnie wpasowuje się w moje potrzeby, zwłaszcza że wywołuje przy tym uśmiech i wprowadza dystans pomiędzy relacje damsko-męskie.

dlaczego kochamy kobiety to zbiór opowiadań, które łączy świadomość, że bez kobiet te historie nie miałyby miejsca, a nawet jeśliby miały, to nie byłyby tak interesujące. autor pokazuje nam spektrum swoich doświadczeń z kobietami, począwszy do kontaktu z matką, poprzez swoje pierwsze kontakty miłosne i seksualne, skończywszy na obserwacji fascynujących go kobiet. chociaż tych kobiet nie było wiele, wydaje się, że cărtărescu zna odpowiedź na pytanie(?) zadane w tytule i wcale nie musi przekonywać nikogo, że ma rację, a robi to jedynie dla zabawy i z chęci przypomnienia sobie tych wszystkich doświadczeń.

ja to przyjmuję i pozwalam sobie towarzyszyć mu w tej podróży po swoim życiu. najbardziej podobało mi się przy opowiadaniach: iryski, papierowy diabeł, wieczór który zapada, nabokow w braszowie, złota bomba.

the complete winnie-the-pooh - a.a. milne

winnie

urodzinowych prezentów ciąg dalszy. tak sobie pomyślałam, że wśród czterech książek, które dostałam, trzy miały związek z dzieciństwem. to oznacza jedno - jestem i czuję się nadal dzieckiem i inni też to widzą, nie da się ukryć, hihi.

środa, 10 lutego 2010
pensjonat - piotr paziński

pensjonat"chodziłem więc alejkami i nazywałem każdą sosnę i każdą gałązkę wrzosu. nie wiem, czy sam wymyślałem te imiona, czy raczej je tam odnajdywałem, przysypane ziemią, między kępkami trawy, podrzucone zawczasu, wiele lat przed naszym spacerem. i patrzyłem potem, jak o świcie, ze wschodem słońca, gdy jego pierwsze promienie muskały nieśmiało korony sosen, ogród zapełnia się imionami, zapełnia się nimi po brzegi, aż do ostatnich granic, a potem rozszerza się i obejmuje cały nieznany mi świat. i stoi przed pensjonatem, przed gankiem a stacją kolei, tłum ciotek i wujków, stoją tuziny panów leonów, panów abramów i sobowtórów doktora kahna, zastępy koleżanek babci, kuzynów dziadka i wujka motii i wszystkie ciotki pani cukiermanowej. stoją i patrzą na mnie, gdy dzień jeszcze stapia się z nocą, na krawędzi ciemności, która przelewa się nad otchłanią czarnymi falami."

niedziela, 07 lutego 2010
wszystko jest możliwe - magda papuzińska

wszystkotakie książki powinno się zostawiać na ławkach w parku, na przystankach autobusowych, w przedziałach w pociągu. nie po to, żeby się ich pozbyć, ale po to, żeby jak najwięcej osób mogło po nie sięgnąć i przeczytać.

historia napisana oczami jasia, który chociaż jest niepełnosprawny, wcale nie jest tylko rośliną, którą trzeba podlewać(karmić) i wystawiać na słońce, jakby się mogło niektórym wydawać. jest on pełnowartościowym człowiekiem, którego trzeba dostrzec, tak jak znajduje się ukryty na wyspie skarb.

jaś nie ma w sobie żadnych złych uczuć, żadnego żalu czy pretensji. radość znajduje w prostych rzeczach, w świeżym powietrzu pod akacją, w uroczym przywitaniu 'cześć, jasiu' czy matczynym pożegnaniu 'dobranoc, żółwiku'. potrafi cieszyć się, kochać, a nawet zmieniać bieg wydarzeń, bo przecież... wszystko jest możliwe.

gdy dostałam tę książkę w swoje ręce, od razu pomyślałam o oskarze i pani róży. jeśli komuś się podobała powiastka pana schmitta, ta również powinna przypaść do gustu, a jeśli nie - to i tak polecam, bo takie utwory czytać warto, w każdym momencie swojego życia.

ocena: 5/6.

środa, 30 grudnia 2009
koniec roku, mam nadzieję, że i kryzysu.

tak, to jest czytelniczy kryzys.

zaczęło się od prawie miesięcznej anginy, która spowodowała spadek formy [każdej formy!]. czytaniu nie, uczeniu nie, wychodzeniu z domu nie. jedyne, co przyciągało to łóżko ze swoim snem. tak, to twoja wina również, pani jesień!

minął listopad, teraz grudzień, a ja chodzę z książką w torbie i raz na tydzień wyciągnę ją z czeluści, żeby zobaczyła światło dzienne i tyle.

mam nadzieje, że kryzys wkrótce minie. wkrótce, to znaczy mam jeszcze jeden dzień przed końcem roku na przeczytanie sercątka.

wish me luck, a ja będę wam życzyć happy new year! :)

12:46, tola_fasola
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 listopada 2009
strasznie głośno, niesamowicie blisko - jonathan safran foer

strasznieczekałam na moment, w którym wezmę tę książkę do ręki i zacznę czytać. tak jak się spodziewałam, nie zawiodłam siebie.

jak dla mnie, książka mogłaby skończyć się na tytule. jest piękny sam w sobie, a ja przecież uwielbiam takie frazy. strasznie głośno, niesamowicie blisko.

niesamowicie bliskie są relacje pomiędzy bohaterami tej powieści. strasznie głośne bywają ich emocje, zwłaszcza gdy tyle pytań wokół, o śmierć, o sens, o tęsknotę.

oskar ma dziewięć lat, gdy traci ojca w ataku na world trade center. następnie znajduje tajemniczy klucz i postanawia znaleźć pasujący do niego zamek. czekają go podróże, zarówno po całym mieście, jak i wewnątrz siebie. poszukiwania te są dla niego lekarstwem na żal i smutek, którego nie sposób się pozbyć po tak ciężkiej stracie. oskar nie tylko odnajdzie odpowiedź na dręczące go pytania, ale i spokój, a także pozna historię swojej rodziny, która stanowi dla niego największą wartość.

ocena: 5,5/6.

czwartek, 12 listopada 2009
i nie pogardzę czymś słodkim.

pogoda sponsoruje moje niechcenie i w-łóżkowe-leżenie, jednak trafiłam na perełkę, która od wczoraj w moich rękach. czytam więc.

sgnb

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Zakładki:
ślady istnienia
też czytają
Przeczytane 2009
Przeczytane 2010