czwartek, 29 października 2009
zaplecze - marta syrwid

zapleczezacznijmy od tego, że bardzo lubię serię z miotłą, do której należą książki napisane tylko i wyłącznie przez kobiety. poruszane w nich tematy dotyczą często spraw trudnych, zawikłanych relacji międzyludzkich, jak i stosunku do samego siebie. tym razem chodzi przede wszystkim o to ostatnie, a problemem, który krąży wokół bohaterki jest anoreksja - choroba duszy - jak o niej pisze marta syrwid.

klara chciałaby być manekinem. nie czuć, nie myśleć, nie jeść. być oglądaną, podziwianą, a przede wszystkim kochaną. wewnątrz jej osoby kłębią się myśli pochłonięte przez jedzenie. to jedyna rzecz, którą jest w stanie kontrolować i która daje jej jakąkolwiek siłę. wątłą, ale siłę.

poetycki język to główna zaleta tej książki. temat dość oklepany, ale właśnie dzięki tej poetyzacji książka nabiera wartości i chyba tylko dlatego po nią sięgnęłam.

ocena: 3,5/6.

czwartek, 22 października 2009
ostatnie dni - joyce carol oates

ostatnie dnipani oates siedziała mi w głowie od dłuższego czasu. ostatnio nadarzyła się okazja, by dostać jej książki, zatem postanowiłam zacząć od opowiadań. tak na pierwszy ogień. krótkie formy, powinno być nieźle, zwłaszcza, że na czwartej stronie okładki wydawca pisze o pani -  w y b i t n a.

wybitnie to mi się tego nie czytało, zdecydowanie. co dwie minuty odkładałam książkę i próbowałam ukryć ziewanie i to wcale nie dlatego, że działo się to na porannym wykładzie.

nie mam prawa oceniać twórczości pani oates na podstawie jednego zbioru opowiadań. końcówka książki trochę otworzyła moje zamglone oczy, jednak to trochę za mało, by móc wypowiadać się o całości pozytywnie.

jak dobrze, że należę do tych naiwniaków, co dają drugie szanse, zatem to nie są moje ostatnie dni z panią oates, jednakże będę ostrożna przy następnym wyborze.

ocena: 2/6.

poniedziałek, 19 października 2009
złoty notes - doris lessing

złoty notesuniwersalność złotego notesu polega na tym, że jednocześnie i analogicznie kryzys osobowościowy może stać się kryzysem ideologicznym, politycznym, światopoglądowym.

powieść osadzona w czasach emancypacji kobiet spowodowała, że stała się ona hymnem feministek. jednak jak przekonuje autorka - nie było to jej głównym celem. doris lessing oznajmia we wstępie, że pisanie tak ją pochłonęło, że nie myślała o tym, jak zostanie odebrana ta książka. jest w niej wiele kobiecych emocji, jednak nie jest to traktat o wojnie płci, jak ją początkowo odebrano.

główną bohaterką jest anna, kobieta dojrzała, niezależna finansowo, świadoma swojej kobiecości i seksualności. najbardziej osobiste wydają się być jej spotkania i rozmowy z przyjaciółką molly. praktycznie połowę książki pokreśliłam na czerwono z uwagi na trafne komentarze i osądy. pomiędzy tymi częściami, zatytułowanymi kobiety wolne, znajdują się notesy. autorka użyła w nich wiele konwencji literackich, dzięki czemu ukazane zostało całe spektrum emocji i zdarzeń. struktura książki świadczy o tym, że nie należy niczego szufladkować ani oddzielać.

autorka jest świadoma swojej wielowątkowości, swojej skomplikowanej osobowości, która nie ogranicza się do jednego spojrzenia na rzeczywistość, lecz mnoży ją, rozkłada na części pierwsze, rozrzuca po podłodze i nieustannie próbuje się pozbierać. dzięki temu poczułam się oswojona.

ocena: 5/6.

poniedziałek, 12 października 2009
słownik imion własnych - z pokorą i uniżeniem - amelie nothomb

slownik imion wlasnychz pokora i unizeniemsłownik imion własnych i z pokorą i uniżeniem - to dwie pociągowe lekturki. polecam obydwie, aczkolwiek bardziej interesująca wydaje się być ta druga.

z pokorą i uniżeniem opowiada historię belgijki (amelie), której po licznych staraniach udaje się zdobyć pracę w uwielbianej przez autorkę japonii. to, co spotyka kobietę w korporacji, wydaje się być czyimś pijanym snem. jej przełożeni mają ściśle określone zasady i kurczowo się ich trzymają, nie pozwalając wychylić się nikomu z szeregu. młoda europejka musi stawić czoło przedziwnym poleceniom i nieszczerym współpracownikom.

słownik imion własnych jest natomiast opowieścią o wyjątkowej dziewczynce o imieniu plectrude(!), której rodzice nie żyją (matka zabiła ojca, a następnie popełniła samobójstwo), a  zajmuję się nią ciotka, wpatrzona w plectrude jak w obrazek. fascynacja początkowo przynosi dziewczynce wiarę w siebie, potrzebnej małej tancerce, a jednocześnie i nieukowi, jednak ostatecznie doprowadza do tragedii. nieświadoma rodzinnej przeszłości, dziewczynka powoli odkrywa, kim jest i jakie ma zadanie do spełnienia.

styl pisarski amelie nothomb mnie osobiście bardzo odpowiada. jest lekko, dowcipnie i niebanalnie. może przesadziłam z tą lekkością, jednak mam wrażenie, że jako jedna z nielicznych potrafi ona pisać o tragediach w sposób, który nie przeciąża głowy.

ocena: słownik... 3,5/6. z pokorą... 4,5/6.

Zakładki:
ślady istnienia
też czytają
Przeczytane 2009
Przeczytane 2010