niedziela, 25 lipca 2010
madame - antoni libera

madameteatr, literatura, muzyka nieustannie rywalizują ze sobą w tej książce. a to zamieniają się miejscami, kiedy indziej sobie ustępują, karmią głównego bohatera swoim istnieniem, a wszystko to dzieje się na tle lat 60. zeszłego wieku, obnażając peerelowską rzeczywistość. książka rozpoczyna się i kończy westchnieniem: kiedyś to były czasy! te historie, te wspomnienia, legendarne romanse. czy to nie dzieje się ciągle i nieustannie, tylko pespektywa wszystko zmienia.

głównym wątkiem wydaje się być (bo nie jestem pewna, czy do końca jest) zafascynowanie licealisty pewną m a d a m e - tajemniczą, piękną, zadbaną, nieskazitelną ze wszystkimi przypadłościami, które stanowią jej sekrety. czytelnik musi uzbroić się w cierpliwość, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o tej kobiecie. musi przedrzeć się (z wielką przyjemnością oczywiście) przez poszczególne anegdoty, gombrowiczowskie lekcje w szkole, występy teatralne głównego bohatera, który swoją drogą jest nad wyraz dojrzały, inteligentny, oczytany (mogę tak jeszcze długo) jak na swój wiek. z jednej strony próbuje się on zbliżyć do madame, która jest nauczycielką francuskiego i dyrektorką jednocześnie, a z drugiej próbuje się od niej uwolnić, skupić się na swoim pisarstwie, bo tą drogą zdecydował się iść po próbach zostania muzykiem i aktorem. zresztą madame we własnej osobie ma swój udział w tej ścieżce.

polubiłam madame, polubiłam tego 'chłopca'. i sposób, w jaki pisze antoni libera. ten język to kolejny bohater w tej powieści.

ocena: 4/6.

czwartek, 15 lipca 2010
powieść dla kobiet - michal viewegh

powiescpowieść dla kobiet została później wydana pod tytułem mężczyzna idealny, na podstawie której to film oglądałam co najmniej trzy razy, a mimo to do samego końca nie zdawałam sobie sprawy, że to ta sama historia. może dlatego, że na tyle wciągnęła mnie ta pozycja, że nie skupiałam się na niczym innym niż na samych czytanych przez moje oczy literkach. dopiero na koniec przyszło olśnienie! i dobrze, że tak, bo tak naprawdę nie lubię czytać po wcześniejszym obejrzeniu filmu. kolejność 'najpierw książka- później film' powinna być zdecydowanie zachowana w moim wypadku.

- pytanie brzmi: co pana zdaniem robię w ostatnich dniach? - wypaliłam bez zastanowienia, aż sama się przestraszyłam tych słów.
- stara się pani we mnie znaleźć środek na trawienie, który pomoże pani lepiej strawić tego przystojnego półgłówka - odpowiedział bezlitośnie.
wymierzyłam mu policzek, a potem go pocałowałam. do odjazdu powtórzyliśmy podobną scenę jeszcze dwa razy.

w tych zdaniach jest zawarta kwintesencja całej historii. laura i jej romanse stanowią trzon opowieści. każdy kolejny mężczyzna jest lekarstwem na rutynę, która wkrada się do każdego związku i ujawnia skrywane wcześniej śmierdzące całe lato skarpetki, codziennie dyskretne pijaństwo czy powtarzane do znudzenia te same teksty (:)). i jak tu znaleźć idealnego mężczyznę, gdy samym nam kobietom daleko do ideału. kompromis nieunikniony. błędy również.

śmieszy mnie podejście matki laury (i dystansu samego viewegha?) do czechów, których uważa za zakompleksionych słabeuszy, domowych tyranów, wulgarnych prymitywów bądź beznadziejnych gburów, dlatego swojego idealnego mężczyzny szuka poza granicami kraju, a najlepiej czuje się w chmurach, podróżując samolotem, oderwana od rzeczywistości. może i w tym szaleństwie jest metoda, a może i nie.

ups, nie wspomniałam ani słowa o oliverze. zachęcam do przekonania się na własne oczy, ile zamieszania wprowadził ten czterdziestolatek w życie młodej laury.

ocena: 5/6.

sobota, 10 lipca 2010
dno oka. eseje o fotografii - wojciech nowicki

dnookajest jedno słowo, które idealnie opisuje tę książkę. kontemplacja. niezmiernie refleksyjne jest to czytanie zdjęć, bo wojciech nowicki czyta zdjęcia, a nie tylko ogląda. tworzy historie, widzi więcej niż to, co w kadrze, a przy tym jest niesamowicie rzeczowy, ale także czuły. nie da się nie zauważyć, że z tego mężczyzny jest doskonały znawca sztuki i literatury. pomiędzy słowami autora, pojawiają się nawiązania, cytaty, które idealnie komponują się z widzianym zdjęciem.

wszystkie zdjęcia w książce należą do kolekcji nowickiego. niektóre są autorstwa znanych fotografów (np. zofii rydet), ale jest też duża część anonimowych zdjęć. wszystkie znalezione i kupione w antykwariatach w rozmaitych miejscach na całym świecie. o decyzji ich zakupu decydowały głównie emocje, tak jak mi teraz przy czytaniu.

dla miłośników fotografii pozycja obowiązkowa!

ocena: 6/6.

piątek, 09 lipca 2010
póki rekin śpi - milena agus

rekinbałam się tej książki. podchodziłam do niej ostrożnie, powolutku, nieśmiało. naczytałam się, że ta powieść boli i swędzi, a mi udało się przejść przez nią trochę łagodniej i jakby z poczuciem ulgi, że nie wszystko stracone, że jest jakieś wyjście. owszem, to nie jest historia pełna szczęśliwych i radosnych chwil, ale przecież to takie życiowe (ludzkie?) popełniać błędy albo co gorsza 'dostawać czyjeś błędy', bo nic innego ktoś nam dać nie może. inną sprawą jest zgoda na takie życie, ale o tym wszystkim się tak prosto tylko mówi.

w naszym domu każdy ma obsesję na jakimś punkcie: dla mamy to uroda, dla taty ameryka południowa, dla mojego brata doskonałość, a dla ciotki narzeczony.

ja wymyślam opowieści, bo kiedy tutejszy świat mi się nie podoba, przenoszę się do mojego i bardzo mi tam dobrze.

mnie dobrze było, że mogłam zajrzeć do świata 18-letniej narratorki, bo chociaż świat ten razi w oczy i otwiera zabliźnione rany, to jednak bije z serc bohaterów dobroć i potrzeba naprawy tego, co się jeszcze da naprawić.

nie umiem więcej napisać o tej książce. po prostu była taka moja.

ocena: 5,5/6.

Zakładki:
ślady istnienia
też czytają
Przeczytane 2009
Przeczytane 2010