czwartek, 18 lutego 2010
stosik i inne historie

stosik

staram się nadrabiać stracony czas i czytać, czytać, czytać. większość książek z dzisiejszego stosiku kupiłam sobie w nagrodę za wygraną sesję. na jacka dehnela polowałam już od dawna i wreszcie udało mi się kupić jego dwie książki: lalę i balzakiana w bardzo przystępnej cenie. kolejne dwie pozycje to król kłania się i zabija oraz człowiek jest tylko bażantem na tym świecie autorstwa herty muller. po sercątku nabrałam ochoty na więcej, chociaż chwilowo głowa potrzebuje trochę lżejszej literatury. w pierwszej kolejności zamierzam przeczytać prowadź swój pług przez kości umarłych olgi tokarczuk. jestem bardzo ciekawa tej pozycji i czuję, że się nie zawiodę. ostatnie dwie powieści trafiły w moje ręce przypadkowo i z racji niskiej ceny zabrałam je do domu. są to: szklany zamek jeannette walls oraz zwyczajne życie lydie salvayre.

filmy

w dzisiejszym wpisie swoją premierę mają również filmy. znalazłam na półce trójpak filmowy o wdzięcznym motywie przewodnim: miejsca, gdzie życie ma smak. nie mogłam się oprzeć, zwłaszcza, że każdy z tych trzech filmów jest wart uwagi i obejrzenia. + na deser once - tego filmu chyba nie trzeba przedstawiać.

poniedziałek, 15 lutego 2010
dlaczego kochamy kobiety - mircea cărtărescu

dlaczegoprzyjemna literatura to jest to, czego w ostatnim czasie mi potrzeba, a mircea cărtărescu ze swoimi felietonami idealnie wpasowuje się w moje potrzeby, zwłaszcza że wywołuje przy tym uśmiech i wprowadza dystans pomiędzy relacje damsko-męskie.

dlaczego kochamy kobiety to zbiór opowiadań, które łączy świadomość, że bez kobiet te historie nie miałyby miejsca, a nawet jeśliby miały, to nie byłyby tak interesujące. autor pokazuje nam spektrum swoich doświadczeń z kobietami, począwszy do kontaktu z matką, poprzez swoje pierwsze kontakty miłosne i seksualne, skończywszy na obserwacji fascynujących go kobiet. chociaż tych kobiet nie było wiele, wydaje się, że cărtărescu zna odpowiedź na pytanie(?) zadane w tytule i wcale nie musi przekonywać nikogo, że ma rację, a robi to jedynie dla zabawy i z chęci przypomnienia sobie tych wszystkich doświadczeń.

ja to przyjmuję i pozwalam sobie towarzyszyć mu w tej podróży po swoim życiu. najbardziej podobało mi się przy opowiadaniach: iryski, papierowy diabeł, wieczór który zapada, nabokow w braszowie, złota bomba.

the complete winnie-the-pooh - a.a. milne

winnie

urodzinowych prezentów ciąg dalszy. tak sobie pomyślałam, że wśród czterech książek, które dostałam, trzy miały związek z dzieciństwem. to oznacza jedno - jestem i czuję się nadal dzieckiem i inni też to widzą, nie da się ukryć, hihi.

środa, 10 lutego 2010
pensjonat - piotr paziński

pensjonat"chodziłem więc alejkami i nazywałem każdą sosnę i każdą gałązkę wrzosu. nie wiem, czy sam wymyślałem te imiona, czy raczej je tam odnajdywałem, przysypane ziemią, między kępkami trawy, podrzucone zawczasu, wiele lat przed naszym spacerem. i patrzyłem potem, jak o świcie, ze wschodem słońca, gdy jego pierwsze promienie muskały nieśmiało korony sosen, ogród zapełnia się imionami, zapełnia się nimi po brzegi, aż do ostatnich granic, a potem rozszerza się i obejmuje cały nieznany mi świat. i stoi przed pensjonatem, przed gankiem a stacją kolei, tłum ciotek i wujków, stoją tuziny panów leonów, panów abramów i sobowtórów doktora kahna, zastępy koleżanek babci, kuzynów dziadka i wujka motii i wszystkie ciotki pani cukiermanowej. stoją i patrzą na mnie, gdy dzień jeszcze stapia się z nocą, na krawędzi ciemności, która przelewa się nad otchłanią czarnymi falami."

niedziela, 07 lutego 2010
wszystko jest możliwe - magda papuzińska

wszystkotakie książki powinno się zostawiać na ławkach w parku, na przystankach autobusowych, w przedziałach w pociągu. nie po to, żeby się ich pozbyć, ale po to, żeby jak najwięcej osób mogło po nie sięgnąć i przeczytać.

historia napisana oczami jasia, który chociaż jest niepełnosprawny, wcale nie jest tylko rośliną, którą trzeba podlewać(karmić) i wystawiać na słońce, jakby się mogło niektórym wydawać. jest on pełnowartościowym człowiekiem, którego trzeba dostrzec, tak jak znajduje się ukryty na wyspie skarb.

jaś nie ma w sobie żadnych złych uczuć, żadnego żalu czy pretensji. radość znajduje w prostych rzeczach, w świeżym powietrzu pod akacją, w uroczym przywitaniu 'cześć, jasiu' czy matczynym pożegnaniu 'dobranoc, żółwiku'. potrafi cieszyć się, kochać, a nawet zmieniać bieg wydarzeń, bo przecież... wszystko jest możliwe.

gdy dostałam tę książkę w swoje ręce, od razu pomyślałam o oskarze i pani róży. jeśli komuś się podobała powiastka pana schmitta, ta również powinna przypaść do gustu, a jeśli nie - to i tak polecam, bo takie utwory czytać warto, w każdym momencie swojego życia.

ocena: 5/6.

Zakładki:
ślady istnienia
też czytają
Przeczytane 2009
Przeczytane 2010