Blog > Komentarze do wpisu
szklany klosz - sylvia plath

szklanyokreślenie poeci przeklęci od zawsze otwierało w moim sercu drzwiczki i powodowało, że wpuszczałam do niego smutne (i tragiczne) historie. czytałam wiersze sylvii plath, widziałam o niej film, a dopiero teraz uparłam się, żeby przeczytać szklany klosz - powieść, którą wydano miesiąc przed samobójczą śmiercią autorki.

esther greenwood przyjeżdża do nowego jorku na miesięczny staż w redakcji. wydaje się, że młoda dziewczyna jest na dobrej drodze, by zrobić karierę i spełnić swoje marzenia. owszem, esther jest trochę odizolowana, nie korzysta z nocnych zabaw tak jak jej koleżanki, nie planuje ślubu ani dzieci tak jak większość jej rówieśniczek, nie ze wszystkimi potrafi się dogadać, ale tak naprawdę wydaje się nie mieć większych problemów ze sobą czy w relacjach z innymi.

początkowo zastanawiałam się, o co chodzi w tej książce, gdzie są dowody na feministyczną stronę tej powieści, gdzie te depresyjne myśli i próby samobójcze. nagle ze strony na stronę poczułam silne uderzenie emocji. powoli budowane napięcie spowodowało, że w pewnym momencie pomyślałam sobie: ..teraz się zacznie. i się zaczęło.

dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym wielkim złym snem.

- to zdanie chodziło za mną jak cień. do tej pory znałam jedynie kontur tego cienia, teraz po przeczytaniu szklanego klosza jestem o krok bliżej do sylvii plath i chciałabym iść tą drogą dalej poprzez jej dzienniki. jednym słowem, jestem bardzo poruszona tą powieścią, bo osobą sylvii plath byłam poruszona już od dawna.

ocena: 6/6.

sobota, 18 grudnia 2010, tola_fasola

Polecane wpisy

Komentarze
mar-pil
2010/12/19 13:40:39
A mnie "Szklany klosz" w ogóle nie zachwycił, nie porwał. Fakt, że czytałam go już dawno, a niewiele pamiętam, jest dowodem na to, że powieść ta nie pozostawiła we mnie żadnego śladu. Sama postać Sylvii jest ikoną, chyba bardziej znaną od jej twórczości.
Tak jak w Tobie, we mnie też kiedyś otwierały się te magiczne drzwi. Teraz już mniej, teraz patrzę trochę ze współczuciem, czasem bardziej, niż z fascynacją, aczkolwiek wiersze poety przękletego Wojaczka są nadal niewyczerpanym źródłem mojego zachytu nad słowem.
A przy okazji - piękne, przepiękne zdjęcia :-)
-
tola_fasola
2010/12/19 21:04:39
tak, u mnie teraz też jest trochę inaczej niż kiedyś z tymi poetami przeklętymi, jednak mam do nich sentyment, a do wojaczka to już szczególnie (:
pozdrawiam i już zapraszam na nową stronę: tolowe.blogspot.com!

dziękuję za miłe słowa :]