Blog > Komentarze do wpisu
pożyczona miłość - bridget asher

pozyczonastaram się czytać różne rzeczy, żeby nie popaść w schemat. co prawda, wydaje mi się, że jest coś, co łączy wszystkie wybierane (i przeczytane) przeze mnie książki, ale niech pozostanie to tajemnicą. w każdym razie chciałam pisać o tym, że jeśli w tytule powieść ma słowo 'miłość' to mnie trochę odrzuca od niej. nie mówiąc już o 'pożyczonej miłości', bo jak dla mnie brzmi to zupełnie pretensjonalnie i harlequinowsko. to by było na tyle (nie)konstruktywnej krytyki, zatem zabieram się do merytorycznej oceny powieści.

styl pisania bridget asher znałam z poprzedniej jej książki kwiaty od artiego. pisarka i tym razem udowodniła, że potrafi pisać wdzięcznie, z pewną nostalgią w palcach, bez potrzeby epatowania emocjami, których jest tak naprawdę cały ogrom, ale same wiedzą, kiedy i po co się pojawić na kartach powieści. ładne wzruszenia po prostu przygotowuje dla nas pani asher i wydaje mi się, że przychodzi jej to ze specyficzną lekkością.

tym razem asher postanowiła wziąć na ruszt życie gwen - z pozoru zadowolonej (szczęśliwej to za duże słowo) mężatki, która przypadkiem spotyka byłego chłopaka elliota i (pijanym) zbiegiem okoliczności zgadza się udawać jego żonę przed umierającą matką mężczyzny. wyrusza w podróż (życia) do domu nad jeziorem i odkrywa, że dawne (palące serce i ciało) uczucie wróciło, a dawkowana miłość męża jest tylko bezpiecznikiem, który w każdej chwili może zmienić się w bombę i wybuchnąć. dużo znaków zapytania (i nawiasów) w jej życiu, które powoli zamieniają się w zdania twierdzące.

uczucia pomiędzy trojgiem bohaterów to nie jedyny wątek w tej historii. po spotkaniu elliota i jego umierającej, ale silnej matki, nasza bohaterka odkrywa również emocje związane ze śmiercią swojej mamy, która zginęła, gdy ta była małą dziewczynką. gwen nie wiedziała o matce nic poza paroma szczegółami, które udało jej się wydusić od ojca. pomiędzy ojcem a córką krążyły niepewne wspomnienia i żadne z nich nie odważyło się wyjaśnić sobie pewnych spraw. aż do czasu...

dziś znalazłam zdjęcie, które kojarzy mi się z gwen i elliotem, spedzającymi czas w domku nad jeziorem. lubię takie zbiegi okoliczności (w które oczywiście nie wierzę).

ocena: 4,5/6.

czwartek, 20 maja 2010, tola_fasola

Polecane wpisy

Komentarze
izusr
2010/05/20 07:46:46
Mi też się bardzo podobało, tak sobie myślę czy nie kupić obydwu jej książek jak już będą te wydania kieszonkowe ;). Jednak przyznać muszę, że "Kwiaty od Artiego" były odrobinkę lepsze ;)
-
Gość: tola, 188.33.127.*
2010/05/20 12:03:23
..a ja chyba mam lepsze wrażenia po Tej książce :)
-
Gość: ania, *.elwico.pl
2010/11/28 19:45:08
Dziś zaczynam czytac :)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/14 21:07:36
czy w tej ksiazce pojawia sie watek nieszczesliwej milosci???????? pozdrawiam
-
Gość: tola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/14 22:29:53
taak, trochę jest to nieszczęśliwa miłość, ale kończy się raczej dobrze ;)